Rolling on the river

Mroźny luty, w głowie coraz cześciej pobrzmiewa znany refren piosenki „Proud Mary” (rozsławionej przez Ike’a i Tinę Turner):

Big wheels keep on turning,
Proud Mary keeps on burning.
Rolling, rolling, rolling on the river.

Znakiem tego nadszedł czas na spełnienie obietnicy z przed roku: wrócić nad Krutynię i wziąć udział w kolejnym Spływie Twardzieli.


Twardkim trza przecież być!

Zanim zdecydowałem się ostatecznie na wyjazd na Spływ, wahałem się dosyć długo. Brałem pod uwagę to, że z Krakowa do Giżycka jest dość daleko (570 km) i nie byłem pewny czy sobie poradzę.

Wtedy usłyszałem o Rajdzie Lodołamaczy na Sanie – pomyślałem: „Jak to przepłynę, to może poradzę sobie na Mazurach”. Okazało się, że Zimowe Pływanie po Sanie nie było takie straszne, podjąłem decyzję – jadę! Chciałem jeszcze wyciągnąć kogoś z Klubu, bo zawsze to raźniej z kimś niż samemu. Ostatecznie wybrałem się razem z narzeczoną, która miała wspierać mnie duchowo i robić zdjęcia.