Porto

Porto jest kolejnym miastem, które z czystym sumieniem, mogę polecić na weekendowy wypad. Stara część miasta jest na tyle nieduża, że można ją zwiedzić pieszo w ciągu jednego dnia; pod warunkiem, że nie spędzamy czasu w licznych muzeach i nie zatrzymujemy się w każdej napotkanej kawiarni (a tych jest bez liku). Miasto powinni też odwiedzić miłośnicy mostów – rozpiętych jest ich kilka nad rzeką Duero.

Porto zadowoli również smakoszy. Jedzenie podawane w restauracjach jest bardzo smaczne i przystępne cenowo. Obowiązkowo należy spróbować dorsza – podawanego tutaj pod różnymi postaciami – oraz tutejszej kanapki Francesinha. Francesinha składa się z prostych składników, które są koszmarem dietetyków, ale ich połączenie owocuje bardzo smacznym daniem. Jeśli chodzi o deser, obowiązkowym dodatkiem do kawy jest Pastéis de Nata – coś w rodzaju babeczki z budyniem. Ciekawostką jest to, że w wielu restauracjach dostaniemy podkładkę/serwetkę, na której znajdziemy planszę do gry w statki lub sudoku do rozwiązania. Nie wolno również zapominać o doskonałych winach, z których słynie ten rejon – polecam wizytę i degustację porto w jednej z piwnic w południowej części miasta.

Plażowicze powinni wybrać się do Porto w miesiącach letnich. Woda w oceanie jest raczej chłodna – żeby nie powiedzieć po prostu zimna. Dodatkowo cały czas wieje zimny wiatr znad Atlantyku.

Dodaj komentarz