Kadłub prawie gotowy

Dzięki artykułowi Karrexa na forum „Koga”, zakończyły się moje dylematy co do tego jak rozwiązać problem z podstawką w postaci pojedynczej nóżki. Wkleiłem wzmocnienia, nawierciłem stępkę, wpasowałem nakrętkę motylkową i zablokowałem ją kolejnymi wzmocnieniami. Wszystko widać na zdjęciach. Dzięki temu, będę mógł w łatwy sposób postawić „Oseberga” na „jednej nodze”, kiedy w końcu będzie gotowy.

W zestawie jest przewidzianych mniej wręg niż w oryginalnej łodzi. Górne części wręg były widoczne, gdyż klepki pokładu były układane pomiędzy wręgami. W związku z tym postanowiłem dorobić brakujące wręgi, a właściwie tylko górne (widoczne) ich części. Najpierw wkleiłem deseczki, które są podstawą pod widoczną część wręgi oraz miejscem na przyklejenie klepek pokładu. Później dokleiłem na tym boczne części wręgi i poprzeczkę między nimi.

Wręgi z zestawu są zrobione ze sklejki i uświadomiłem sobie, że jak pokryję łódź bejcą, to będą okropnie wyglądać w porównaniu z dorobionymi wręgami. Pomyślałem, że boki tych sklejkowych wręg okleję fornirem. Dokleiłem również listwy, które będą podstawą dla klepek pokładu oraz listwy będące wierzchnią (widoczną) częścią.

Wręgi oklejone fornirem wraz z listwami

Elementy z zestawu, w których osadzony jest maszt są takie „sklejkowe” i kanciaste. Dlatego właśnie, postanowiłem zbudować te elementy „od zera” wg zdjęć i rysunków łodzi znalezionych w sieci. Zacząłem od wzmocnienia, które stanowi jednocześnie część wręgi. Przygotowałem szablony z papieru i przykleiłem je do listewki. Potem to już tylko wycinanie, szlifowanie i ostateczna przymiarka. Drugą część obsady masztu wykonałem w taki sam sposób jak pierwszą. Najtrudniejsze było wycięcie takiego wgłębienia, które pokazuje „klin” do blokowania masztu.

Skleiłem „szubienicę”, dzięki której byłem w stanie wyznaczyć miejsca pod gwoździe. Teraz zostało dokładne wywiercenie około 1300 otworów w kadłubie.

Kolejny element z zestawu – wzmocnienie burty do zamocowania steru – zastąpiłem odpowiednim, wykonanym ze swoich materiałów. Przy okazji przekonałem się, że obłóg nie jest dobrym materiałem na elementy, które mają być wygięte/skręcone. Chociaż może to przez niedostateczne opanowanie wyginania na mokro.

Mocowanie steru

Elementy z zestawu, które przeznaczone są do oklejenia boków stewy dziobowej są z dość grubej sklejki. To razem ze stewą tworzy bardzo grubą „kanapkę” i wygląda to paskudnie. Zastanawiałem się nad wycięciem kawałka stewy i wklejenie tylko tych elementów – widziałem coś takiego na kilku relacjach – jednak zrezygnowałem, bo bałem się, że mi się to wszystko rozleci i już nie naprawię tego z powrotem. Aby uzyskać cieńszą krawędź dziobu, usunąłem warstwy sklejki z boków i tak spreparowane przykleiłem na zeszlifowaną stewę. Na krawędzi przykleiłem pasek forniru aby zamaskować brzeg sklejki. Po wyszlifowaniu krawędzi zaczęło to wyglądać bardzo obiecująco. Dodatkowym pozytywnym skutkiem oklejenia fornirem jest wzmocnienie (usztywnienie) tych „ślimaków”.

Przyszedł czas na bejcowanie. Użyłem bejcy w kolorze dębu i muszę przyznać, że uzyskany efekt bardzo mi się spodobał.