Śnieg, słońce i capuccino – Val di Sole

Przed zjazdemMarzec w Polsce jest – co tu kryć – dość paskudny. Ni to zima, ni to wiosna. Trudno już znaleźć dobre warunki do jazdy na nartach a jednocześnie nadal jest zbyt zimno i mokro na jakieś miłe wiosenne wycieczki. Dlatego też w tym roku postanowiliśmy odwiedzić Dolinę Słońca, która w marcu pozwala zakosztować jeszcze zimowego szaleństwa na stokach i jednocześnie zażyć słonecznych kąpieli. Dodatkowym atutem takiego wyjazdu, jest fakt, iż Włosi serwują naprawdę dobre capuccino.

Dojazd i zakwaterowanie

SkrzyżowanieDojazd do doliny nie stanowi większego problemu – trzeba pokonać ok. 1200 km, z czego zdecydowana większość to autostrady lub drogi ekspresowe. Jazda, wliczając przerwy na rozprostowanie nóg i biorąc pod uwagę gwiżdżący box na dachu, nie powinna zająć dłużej niż 15 godzin.

Chmura nad szczytemMając na uwadze minimalizację kosztów wyjazdu, zdecydowaliśmy się na wariant Free Ski Week. Jest to jeden z tygodni na początku lub końcu sezonu narciarskiego, kiedy koszt skipassu wliczony jest w cenę zakwaterowania. Dodatkowo koszty można zmniejszyć przez wybór ofert z wyżywieniem własnym, co też uczyniliśmy. Rozważając wybór danej oferty należy sprawdzić czy w tej miejscowości kursuje tzw. Ski Buss – autobusy rano „zbierają” narciarzy z różnych miejscowości i dowożą ich do stacji narciarskich, po południu ich rozwożą. Pamiętajcie jeszcze, że umawiając się z Włochami należy wszystko zapisać i wydrukować aby uniknąć nieporozumień na miejscu!

Folgarida – Marilleva – Madonna di Campiglio

Zwarci i gotowiChyba największy kompleks w dolinie Val di Sole – jeśli wierzyć ulotkom, dostępnych jest 108 km tras o różnej trudności. Z racji pory roku wybieraliśmy trasy położone powyżej 2000 m n.p.m. – z tego względu dobrym pomysłem jest skupienie się na trasach w rejonach szczytów Passo Groste i Monte Spinale i rozpoczęcie dnia wyjazdem kolejką gondolową ‚Groste Spinale’ ze stacji położonej przy drodze do miejscowości Madonna di Campiglio. Trasy często poprowadzone są w lesie.

Passo GrosteCiekawostką jest snowpark na Passo Groste, którego początek położony jest na wysokości ok. 2500 m n.p.m. Dla narciarzy reprezentujących już pewien poziom istnieje możliwość sprawdzenia się na trasie slalomu giganta wraz z pomiarem czasu.

Passo Tonale

Słońce przyjemnie grzejeTrasy – których jest 60 km – w Passo Tonale oferują zupełnie inne doznania niż trasy w kompleksie Folgarida – Marilleva – Madonna di Camipglio. Pierwsze wrażenie, to ogrom otaczającej Cię przestrzeni – czasami wręcz przytłaczającej. Proponuję start z najbardziej skrajnych parkingów – na początku lub końcu miejscowości Tonale – mamy wtedy dostęp do bardzo długich tras – łącząc po dwie trasy można zjeżdżać nieprzerwanie przez nawet 5,5 km. Nie polecam takich długich tras na pierwsze dni pobytu – uda „nieźle dostają w kość” w trakcie takich zjazdów.

Pressena - 3016 m n.p.m.Innną atrakcją Passo Tonale jest lodowiec Pressena – podobno jeden z nielicznych w Europie, na którym można zjeżdżać również w lecie. Tam pobiłem swój rekord osiągniętej wysokości – 3016 m n.p.m. – na takiej właśnie ma początek jedna z tras na lodowcu. Trasa jest bardzo stroma i zrobiło mi się „nieswojo” stojąc na jej początku – na (nie)szczęście nie da się zjechać na dół wyciągiem (orczyk) i trzeba było się zmierzyć z tym uczuciem – polecam!

Pejo

capuccino divinoPejo jest idealnym miejscem na zakończenie takiej wiosennej wyprawy na narty. Otwarta niedawno kolejka Pejo 3000 – zabiera na pokład do 100 osób – pozwala dotrzeć bardzo szybko na wysokość 3000 m n.p.m. właśnie. Tam zaczyna się podobna legendarna trasa Val della Mite – ciekawa i bardzo długa (ok. 7km) – i to właściwie tyle. Istnieje kilka drobnych wariantów trasy, ale nic poza tym, dlatego po kilku zjazdach można z czystym sumieniem rozłożyć się na leżaczku i podsumować wyjazd popijając przepyszne capuccino.