Okolice Skowronka

Pogoda, która aktualnie panuje pozwala na połączenie dwóch aktywności, które należą do moich ulubionych – jazdy na rowerze i spędzania czasu nad wodą. Okolice Zalewu Skowronek są idealne, moim zdaniem, ku takiemu rozwiązaniu właśnie.

Okolice Alwerni są stosunkowo płaskie, przez co idealnie nadają się na wycieczki rodzinne. Poprowadzonych jest tam  kilka szlaków rowerowych – trzeba jednak uważać na ich stan, zwłaszcza na odcinkach prowadzących leśnymi drogami, wygląda to tak jakby od czasu ich wytyczenia nikt nie sprawdzał ich stanu (musieliśmy zawracać w kilku miejscach). Generalnie cała okolica poprzecinana jest drogami o dość dobrych nawierzchniach i małym ruchu samochodowym.

Naszą trasę opracowaliśmy na podstawie jednej z tras z przewodnika Pascala (jechaliśmy nią kilka lat temu) oraz wg wskazówek z trasy proponowanej przez Gazetę Wyborczą. Podstawowym kryterium było takie dobranie trasy, żeby zalew Skowronek znalazł się mniej więcej w połowie – pobyt tam był największą atrakcją dla naszych dzieci. Ostatecznie, długość naszej trasy wyniosła niecałe 16km, co biorąc pod uwagę cierpliwość naszych pociech było wystarczające.

Wystartowaliśmy z parkingu przed przy drodze nr 780 (między Przeginią Duchowną a Brodłami) kierując się na południe drogą prowadzącą grzbietem przecinającym las. Po drodze są dwa szlabany – przy jednym z nich musieliśmy „przeciskać” przyczepkę. Następnie odbiliśmy na północ, by przez ogródki działkowe dojechać do miejscowości Brodła; stąd kierując się na zachód, prostą drogą dojechaliśmy do zalewu Skowronek. Po spędzeniu długiego czasu na zabawie w wodzie i piasku udaliśmy się dalej czerwonym szlakiem (odcinek koło leśniczówki jest raczej nieprzejezdny) w kierunku kościoła w Porębie Żegoty, stąd, dalej trzymając się czerwonego szlaku dojechaliśmy do Gaudynowskich Skał. Ten odcinek wzdłuż potoku był chyba najbardziej urokliwym podczas całej wycieczki. Z powodu niedokładności mapy, którą mieliśmy ze sobą, nie mogliśmy od razu wjechać na ulicę Panoramiczną, dlatego przez ok. 1km musieliśmy jechać główną drogą. Końcówka to już droga przez las – niestety w sporej części strasznie zarośnięta – do parkingu z którego wystartowaliśmy. Profil trasy okazał się być raczej płaski – tylko w kilku miejscach musiałem pchać rower z przyczepką pod górę.

Myślę, że jeszcze wyznaczymy kilka podobnych tras w tej okolicy, traktując zalew Skowronek jako „danie główne” – bardzo fajny sposób na spędzenie niedzieli. Oto inna propozycja trasy w tamtym rejonie.