Pierwsze modele

Jak większość modelarzy – tak mi się przynajmniej wydaje – zaczynałem od prostych zestawów plastikowych – o malowaniu tych modeli oczywiście nie było mowy. Później zbudowałem sporo modeli kartonowych wydawanych jako magazyn Mały Modelarz. Kilka z nich leży w pudłach na strychu w moim rodzinnym domu.

Później popełniłem kilka samolotów w żarówkach. Były wykonane na podstawie prostych planów – najczęściej rzutów z jakichś książek o lotnictwie. Niestety, również one nie wszystkie przetrwały do dzisiaj, m.in. mój ulubiony Lockheed P-38 Lightning.

Ostatnim modelem wykonanym przed długą przerwą była Santa Maria Krzysztofa Kolumba. Najbardziej „dopieszczony” przeze mnie model kartonowy. Maszty i reje z drewna, żagle z płótna, całość pokryta lakierem i własnoręcznie zrobiona gablotka. Mam nadzieję, że modele drewniane, którymi właśnie zacząłem się zajmować będą godnie kontynuować historię moich modeli.