Twardkim trza przecież być!

Zanim zdecydowałem się ostatecznie na wyjazd na Spływ, wahałem się dosyć długo. Brałem pod uwagę to, że z Krakowa do Giżycka jest dość daleko (570 km) i nie byłem pewny czy sobie poradzę.

Wtedy usłyszałem o Rajdzie Lodołamaczy na Sanie – pomyślałem: „Jak to przepłynę, to może poradzę sobie na Mazurach”. Okazało się, że Zimowe Pływanie po Sanie nie było takie straszne, podjąłem decyzję – jadę! Chciałem jeszcze wyciągnąć kogoś z Klubu, bo zawsze to raźniej z kimś niż samemu. Ostatecznie wybrałem się razem z narzeczoną, która miała wspierać mnie duchowo i robić zdjęcia.